czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 1 "Mały czarodziejski aparat - od tego się zaczęło"

                                               Draco - historia pełna niespodzianek..
   Dzień jak każdy inny , środek semestru,tygodnia i niezwykłych zdarzeń .Ranek zaczął się
 niewinnie , leniwie podniosłem jedną powiekę . Dormitorium , które dzieliłem z ciemnoskórym przyjacielem, Sam'em i Jackob'em wypełnione było zimnym powietrzem i jasnym,popołudniowym światłem . Gdy przyzwyczaiłem się do rażącego blasku dokładnie przyjrzałem się pomieszczeniu . Bracia jeszcze spali wygodnie rozciągnięci na swoich zaśmieconych łóżkach ustawionych przy dwóch przeciwległych ścianach . Łóżko Blaise'a było puste . Musi być naprawdę późno ...
   Zaraz.. Poniedziałek , zaklęcia u Severusa - dwie godziny. Świetnie ! I na dodatek z kolegami chłopca-który-przeżył-po-raz-koleiny-ciesząc-się-sławą-swoich-wspaniałych-rodziców .
Szybko podniosłem się i pobiegłem do łazienki . Jedną ręką szybko przeczesałem mocno roztargane włosy a drugą pospiesznie wkładałem na nogi ciasne jeansy . Naciągnąłem na siebie białą koszulę i krawat w kolorze Slytherinu . Zapomniałbym - Sam i Jackob . Mnie przecież Zabini nie mógł obudzić . Wychodząc z dormitorium rzuciłem zaklęcie ,łatwe ,ale jakie skuteczne ...
Usłyszałem oburzone krzyki chłopaków . Wyczarowanie zimnego kubła wody przed twarzami bliźniaków na pewno dało zamierzony efekt. Po kilku minutach wbiegłem do sali eliksirów . Nietoperz tłumaczył jak zrobić wywar słodkiego snu. Łatwe .
  -Szlaban o ósmej . Jutro.
Pff... Jasne .Skierowałem się w kierunku ostatniego stolika .Spojrzenia wszystkich skierowane były na mnie
-Co?!
Brak odpowiedzi . Szybko doszedłem do stolika i zająłem miejsce obok Pansy i Blais'a. Śmiech i głupie spojrzenie Parkinson nie pozwalały mi myśleć . Spojrzałem w maskę mojego przyjaciela . Tylko ja mogłem poznać , że w jego ciemnych oczach wirują roześmiane ogniki a kąciki ust unoszą się do góry w kpiącym uśmieszku .
- Co się stało ? - szeptem spytałem Zabini'ego
-Spójrz na siebie idioto - jego wzrok natrafił na moją koszulę
Teraz zrozumiałem . Niezapięte guziki eksponowały mięśnie i klatkę piersiową . Teraz patrzyły na mnie tylko dziewczyny z domu Salazara . ręką wędrowałem po zapięciach , aby po kilku sekundach zobaczyć rozczarowane oczy Pansy . Snape dostarczył mi składniki i kociołek . Z moich myśli pospiesznie wyszła przyjaciółka i zabrałem się do siekania i mieszania różnych składników . Reszta lekcji minęła szybko . Dostarczyłem 10 punktów za skończenie jako pierwszy . Oczywiście kujonka Gryffindoru zrobiła to samo, jednak Severus nie był tym zainteresowany. Po eliksirach wolno przemierzałem osamotniony korytarz lochów . Cichy dźwięk ciężaru ciała zanikał powoli obok składzika Filch'a , pokoju nietoperza i kilku nieprzyjemnie wyglądających obrazów . Z jednego wyszedł Krwawy Baron , nie uśmiechało mi się ,przechodzić obok niego ..
Za zakrętem błysnęły rude włosy.Zrobiłem kilka kroków w jego stronę.Rozpoznałem jednego z Weasley'ów ,piegi,włosy cięte przez tępe nożyce i głupkowaty,marzycielski wzrok patrzący gdzieś w dół...   Na usta jakieś uczennicy. Przelotnie spojrzałem na twarz dziewczyny.
Ron całujący się z Emily Delevingne , krukonką z naszego roku ...
   Z przedniej kieszeni wyrwałem różdżkę i przecinając powietrze przywołałem mały czarodziejski aparat . Zrobiłem jedno ruchome zdjęcie ,tak na wszelki wypadek ... Przez myśl obiło mi się jedno słowo .

Granger.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To wstęp do mojego pierwszego bloga . Od zawsze interesowałam się Złotym Chłopcem Potter'ów . Postaram się dodawać następne rozdziały co tydzień . Jeśli wpis Cię zainteresował proszę o dodanie komentarza , potrzebuję motywacji , a zwłaszcza na początku :) Dziękuję również za słowa nagany , postaram się dostosować.
P.s. Następne rozdziały będą dłuższe
Na 100% dużo błędów, jeśli któryś będzie dla Was widoczny i bolesny dajcie znać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~          K. Malfoy

2 komentarze:

  1. Wiem,kiepski start. Nie dodaje,chociaż rozdział jest gotowy...Myślę o tym non stop. Nikt tu nie wchodzi,no bo też jak? Amatorka,dyslektyczka,która w dodatku ma rozwalony komp. Nadzieja odchodzi ostatnia. Może ktoś tu zajrzy,da mi wsparcie i wgl. No to narazie . Zawieszam bloga. Do ferii. Cześć

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze masz wciry! Dlaczego nie napisałaś, że masz bloga?! Hym? Hym? Hym?
    A tak na prawdę to się nie przejmuj. Początki zawsze są trudne, nie masz czytelników, nikt nie wie o istnieniu Twojego bloga, czasem ludzie nie czytają, bo jest tylko jeden wpis to się nie opłaca. Sama zwątpiłam gdy po dodaniu czterech rozdziałów nikt nawet nie napisał "OK" albo "Do bani". Miałam sobie odpuścić ale nie można się tak łatwo poddawać! Jeśli kochasz pisać to rób to dla samej siebie, a czytelnicy i komentarze pojawią się z czasem:) Ja będę!
    Poza tym rusz tyłek, bo jestem bardzo ciekawa co będzie dalej, a weź pod uwagę, że nie czytam opowiadań z czasów szkolnych Harry`ego tylko o Huncwotach i nowym pokoleniu:P Ciężko ocenić po jednym wpisie, także szybciutko dodawaj coś nowego a nie zawieszaj!
    Pozdrawiam
    Rogata

    OdpowiedzUsuń