Draco - historia pełna niespodzianek..
Dzień jak każdy inny , środek semestru,tygodnia i niezwykłych zdarzeń .Ranek zaczął się
niewinnie , leniwie podniosłem jedną powiekę . Dormitorium , które dzieliłem z ciemnoskórym przyjacielem, Sam'em i Jackob'em wypełnione było zimnym powietrzem i jasnym,popołudniowym światłem . Gdy przyzwyczaiłem się do rażącego blasku dokładnie przyjrzałem się pomieszczeniu . Bracia jeszcze spali wygodnie rozciągnięci na swoich zaśmieconych łóżkach ustawionych przy dwóch przeciwległych ścianach . Łóżko Blaise'a było puste . Musi być naprawdę późno ...
Zaraz.. Poniedziałek , zaklęcia u Severusa - dwie godziny. Świetnie ! I na dodatek z kolegami chłopca-który-przeżył-po-raz-koleiny-ciesząc-się-sławą-swoich-wspaniałych-rodziców .
Szybko podniosłem się i pobiegłem do łazienki . Jedną ręką szybko przeczesałem mocno roztargane włosy a drugą pospiesznie wkładałem na nogi ciasne jeansy . Naciągnąłem na siebie białą koszulę i krawat w kolorze Slytherinu . Zapomniałbym - Sam i Jackob . Mnie przecież Zabini nie mógł obudzić . Wychodząc z dormitorium rzuciłem zaklęcie ,łatwe ,ale jakie skuteczne ...
Usłyszałem oburzone krzyki chłopaków . Wyczarowanie zimnego kubła wody przed twarzami bliźniaków na pewno dało zamierzony efekt. Po kilku minutach wbiegłem do sali eliksirów . Nietoperz tłumaczył jak zrobić wywar słodkiego snu. Łatwe .
-Szlaban o ósmej . Jutro.
Pff... Jasne .Skierowałem się w kierunku ostatniego stolika .Spojrzenia wszystkich skierowane były na mnie
-Co?!
Brak odpowiedzi . Szybko doszedłem do stolika i zająłem miejsce obok Pansy i Blais'a. Śmiech i głupie spojrzenie Parkinson nie pozwalały mi myśleć . Spojrzałem w maskę mojego przyjaciela . Tylko ja mogłem poznać , że w jego ciemnych oczach wirują roześmiane ogniki a kąciki ust unoszą się do góry w kpiącym uśmieszku .
- Co się stało ? - szeptem spytałem Zabini'ego
-Spójrz na siebie idioto - jego wzrok natrafił na moją koszulę
Teraz zrozumiałem . Niezapięte guziki eksponowały mięśnie i klatkę piersiową . Teraz patrzyły na mnie tylko dziewczyny z domu Salazara . ręką wędrowałem po zapięciach , aby po kilku sekundach zobaczyć rozczarowane oczy Pansy . Snape dostarczył mi składniki i kociołek . Z moich myśli pospiesznie wyszła przyjaciółka i zabrałem się do siekania i mieszania różnych składników . Reszta lekcji minęła szybko . Dostarczyłem 10 punktów za skończenie jako pierwszy . Oczywiście kujonka Gryffindoru zrobiła to samo, jednak Severus nie był tym zainteresowany. Po eliksirach wolno przemierzałem osamotniony korytarz lochów . Cichy dźwięk ciężaru ciała zanikał powoli obok składzika Filch'a , pokoju nietoperza i kilku nieprzyjemnie wyglądających obrazów . Z jednego wyszedł Krwawy Baron , nie uśmiechało mi się ,przechodzić obok niego ..
Za zakrętem błysnęły rude włosy.Zrobiłem kilka kroków w jego stronę.Rozpoznałem jednego z Weasley'ów ,piegi,włosy cięte przez tępe nożyce i głupkowaty,marzycielski wzrok patrzący gdzieś w dół... Na usta jakieś uczennicy. Przelotnie spojrzałem na twarz dziewczyny.
Ron całujący się z Emily Delevingne , krukonką z naszego roku ...
Z przedniej kieszeni wyrwałem różdżkę i przecinając powietrze przywołałem mały czarodziejski aparat . Zrobiłem jedno ruchome zdjęcie ,tak na wszelki wypadek ... Przez myśl obiło mi się jedno słowo .
Granger.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To wstęp do mojego pierwszego bloga . Od zawsze interesowałam się Złotym Chłopcem Potter'ów . Postaram się dodawać następne rozdziały co tydzień . Jeśli wpis Cię zainteresował proszę o dodanie komentarza , potrzebuję motywacji , a zwłaszcza na początku :) Dziękuję również za słowa nagany , postaram się dostosować.
P.s. Następne rozdziały będą dłuższe
Na 100% dużo błędów, jeśli któryś będzie dla Was widoczny i bolesny dajcie znać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ K. Malfoy